„Jestem wszędzie tam, gdzie może mnie za chwilę nie być…”

Natalia Grad z Prusieka od ponad roku jest podopieczną Fundacji Czas Nadziei. Od listopada 2016 roku zmaga się z nieoperacyjnym nowotworem – chłoniakiem śródpiersia. Po wyczerpaniu dostępnych metod leczenia w ubiegłym roku nadzieję dał nivolumab – drogi nierefundowany lek monoterapii, terapii ostatniej szansy. Miesięczny koszt leczenia to około 20 000 zł. Regularnie przyjmowany lek spowodował remisję choroby
i znaczne zmniejszenie guza, jednak nie zlikwidował wszystkich komórek nowotworowych.
Natalia ma 33 lata, jest mamą dwóch córek – sześcioletniej Emilki i trzyletniej Madzi. Regularne leczenie nivolumabem dało jej rok życia z dziećmi a dziewczynkom obecność kochanej mamy przerywaną jedynie krótkimi wyjazdami do szpitala. Gdy rok temu możliwości bezpłatnego leczenia zostały wyczerpane i zaistniała konieczność ogłoszenia zbiórki na opłacenie nierefundowanego leku, Natalia pisała na siepomaga.pl, że marzy tylko, by doczekać Pierwszej Komunii Świętej córek… Po informacji w mediach ruszyła lawina pomocy dla kobiety. Do akcji włączyły się wówczas setki osób oraz sanockie firmy i instytucje. Natalia stała się osobą rozpoznawaną, od wielu osób otrzymywała słowa wsparcia i otuchy. Na subkonto zaczęły wpływać pieniądze.
Po trzech miesiącach przyjmowania nivolumabu badania wykazały, że guz znacznie zmalał i pojawiła się nadzieja na wyleczenie. Była to jednak tymczasowa remisja choroby. Teraz wiemy, że nowotwór jest i czeka by znów uderzyć…
Po analizie wyników ostatnich badań zapadła decyzja o przygotowaniu pacjentki do przeszczepu szpiku kostnego od dawcy niespokrewnionego w celu utrzymania remisji choroby. Trwają poszukiwania potencjalnego dawcy. Do czasu znalezienia Natalia musi przyjmować wlewy nivolumabu co dwa tygodnie, by dalej blokować rozwój choroby. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie
z planem potrwa to 4 – 5 miesięcy.
Przed Natalią znów długie ryzykowne leczenie i nadzieja, że tym razem zakończy się powodzeniem. Przed przeszczepem otrzyma niezwykle mocną chemię, która zniszczy jej szpik wraz z komórkami nowotworowymi. Nowy szpik da jej nowe życie – bez raka. Istnieje ryzyko odrzutu, ale trzeba walczyć, bo rokowania są dobre. Jeśli wszystko przebiegnie pomyślnie będzie miała jeszcze wiele lat życia przed sobą. Ma jednak świadomość, że znów musi zmierzyć się z konsekwencjami towarzyszącymi agresywnej wyniszczającej terapii: utratą włosów, osłabieniem, utratą odporności, bolesną rozłąką
z córeczkami, kryzysem psychicznym…
Mimo świadomości, jak trudny czas przed nią, Natalia jest gotowa do dalszej walki głównie ze względu na dzieci, które są sensem jej istnienia. Na pytanie, jak wyglądało życie przez ostatni rok, odpowiada – „Dziewczynki cały czas praktycznie przebywają ze mną. Bardzo rzadko się rozstajemy. Kiedy wyjeżdżam, by przyjąć lek lub na jakieś konsultacje, to muszę im długo tłumaczyć, że to na chwilkę, bo one ciągle się boją, że pójdę na długo. Ogólnie jestem na wysokich obrotach, sama szukam sobie zajęcia. Jestem wszędzie tam, gdzie może mnie za chwilę nie być. Dużo czasu poświęcam dziewczynkom na naukę, wspólne zabawy, spacery, jazdę na rowerze – uwielbiamy to. Razem gotujemy, sprzątamy… chcę zdążyć pokazać im wszytko. Dużym wsparciem dla mnie jest moja siostra i rodzice. Kiedy czasami naprawdę mam już wszystkiego dosyć, oni ciągle mocno mnie dopingują. Ale nie tylko oni – wszyscy mocno mnie wspierają, nawet osoby, które mnie nie znają, pytają, jak się czuję i mówią, żebym się nigdy nie poddawała. I modlitwa – to fundament mojej siły. Bo wierzę ze dobry Bóg czuwa nade mną.”
W cyklu leczenia osiem dawek leku Natalia opłaciła z własnych oszczędności i przy pomocy najbliższej rodziny. Niestety obecna sytuacja materialna rodziny nie pozwala na sfinansowanie drogiego leczenia, a środków zgromadzonych na subkoncie Fundacji już nie ma. Potrzebna kwota to 80–100 tys. złotych, dlatego ponownie zwracamy się z prośbą o wsparcie Natalii w jej walce o życie.

Joanna Rojkowska

 

Subkonto Natalii Grad
PBS Bank 57 8642 1184 2018 0037 4228 0021

2019-03-28T10:41:13+00:00